czwartek, 26 marca 2015

Fokus na usta!

Cześć dziewczyny!


Który element Waszej twarzy lubicie najbardziej? Macie zniewalające spojrzenie, kuszące usteczka, pełne rumiane policzki, ładnie zarysowane kości policzkowe i żuchwę, zgrabniutki nosek, a może po prostu lubicie swoje wszystko? :) 

Ja zdecydowanie lubię swoje usta :) Są pełne i mają całkiem ładny kształt (moim skromnym zdaniem oczywiście). Lubię podkreślać i dbać o swoje atuty, dlatego w tym przypadku nie może być inaczej. W dzisiejszym poście przedstawię Wam kilka moich tricków, aby zawsze cieszyć się ładnymi, kuszącymi ustami. I nie ważne, czy macie usta wąskie, czy pełne, warto o nie dbać.

Po pierwsze: peeling
Na pewno nie jednej z Was zdarzyło się po umalowaniu ust zauważyć, że szminka nie wygląda ładnie, bo podkreśla i zbiera się na suchych skórkach lub nierównościach. Żadna pomadka, nawet ta najdroższa nie będzie wtedy wyglądać dobrze. Rzadko kiedy mam ochotę i czas na to, by wykonać sobie specjalny peeling, dlatego każdego dnia, po umyciu zębów, masuję usta mokrą szczoteczką, przez ok. 1 minutę, nie dociskając jej, robię to bardzo delikatnie. Nie dość, że pozbywam się w ekspresowym tempie i super dokładnie martwego naskórka, to jeszcze oszczędzam czas, gdyż nie muszę bawić się z papkami. Poza tym peeling wykonuję codziennie, dlatego też cieszę się zadbanymi ustami cały czas, a przykre niespodzianki po nałożeniu szminki są mi obce :) Na dodatek po takim masażu usta wyglądają świetnie, zyskują zdrowy kolor i są napięte.

Po drugie: bezwzględne nawilżanie
Utrzymywanie odpowiedniego nawilżenia ust to priorytet. Doprowadzenie do przesuszenia ust przyczynia się do ich pękania, tworzenia się rowków, suchych skórek i po prostu nieestetycznego wyglądu. Zawsze mam coś na ustach, od razu czuję kiedy balsam nawilżający z nich zniknie, ponieważ zaczynają mnie szczypać. Nigdy nie zapominam o produkcie nawilżającym do ust i bezwzględnie zawsze mam go w torebce. Jeśli jednak zdarzy się Wam przesuszyć usta, proponuję przed snem nałożyć na nie troszkę miodu i porządnie wklepać. Następnie nałóżcie produkt nawilżający. Taka maska na noc zregeneruje Wasze usta i rano o przesuszeniu nie będziecie już pamiętać.

Po trzecie: nie obgryzać skórki ust
Nie wiem jak Wy, ale ja w sytuacjach stresowych zaczynam obgryzać skórę na ustach. Wiem, że nieciekawie to brzmi, ale tak jest. Przez to robię sobie na ustach rany, które czasem nie dają się przykryć pomadką. W takich sytuacjach, kiedy już to zrobię (bo w trakcie nie jestem w stanie się powstrzymać lub zapominam, że miałam tego nie robić i zaczynam od nowa...) ratuje mnie maść ochronna z witaminą A. Nałożenie grubej warstwy na noc i w ciągu dnia, kiedy jestem w domu, pomaga mi w 2 dni pozbyć się problemu. Na dodatek maść kosztuje 3 zł, więc warto mieć ją w domu i korzystać nie tylko w tym przypadku, ma również wiele innych zastosowań. 

Po czwarte: filtry przeciwsłoneczne
W lecie, podczas ekspozycji na słonce używajmy filtrów do ust. Jeśli nie posiadacie takowej pomadki, posmarujcie je po prostu kremem z filtrem, którego używacie do twarzy czy ciała. W przyszłości zobaczycie, że warto o tym pamiętać, skóra Waszych ust Wam się odwdzięczy :)


Dobrnęłyście do końca :) Post stosunkowo krótki, bo wymienione punkty pozwalają mi cieszyć się zadbanymi ustami cały czas i nie mam z nimi problemów :) 

Macie sprawdzone sposoby na dbanie o swoje usta? Czekam na Wasze komentarze :)

PS. Ostatnio nie mam w ogóle czasu, żeby odpowiedzieć na Wasze komentarze i zaglądnąć na Wasze strony, za co bardzo przepraszam! Obiecuję, że w najbliższym czasie wszystko nadrobię, tylko wygrzebię się z uczelnianych obowiązków :)

Całuski, Martyna ;*


czwartek, 19 marca 2015

Benetint firmy Benefit

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj zaprezentuję Wam produkt, który zawsze bardzo chciałam zakupić. Jestem fanką świeżego naturalnego makijażu i uważałam, że będzie on jego doskonałym uzupełnieniem. Mowa tutaj o tintcie do policzków i ust firmy Benefit.


Benetint to produkt kultowy, który ma tyle samo zwolenniczek, co przeciwniczek. Ja zakochałam się w nim od pierwszego użycia :) Zapach tintu jest różany, cudowny! Uwielbiam go wąchać :) Aplikujemy go dołączonym do zakrętki pędzelkiem, co jest bardzo wygodne, chociaż pędzelek przy malowaniu ust niemiłosiernie łaskocze. 


Po aplikacji tintu na policzki zyskują one piękny różany, delikatny kolor. Ten efekt bardzo mi się podoba i w zależności od ilości nałożonego produktu możemy efekt ten pogłębiać. Na taki sam odcień barwią się nasze usta. Uwielbiam go, bo daje efekt zaróżowionych, przygryzionych ust. Totalnie naturalny i przeze mnie bardzo pożądany. Dobrze się czuję w tym kolorze. Tint lubi jednak nakładać się nierówno, dlatego zazwyczaj kiedy go użyję, usta pokrywam również pomadką dającą lekko różowy kolor (na zdjęciach nie mam pomadki). Efekt jest obłędny.


Początki z tym produktem są niestety ciężkie. Jego aplikacji na policzki trzeba się nauczyć, ja produkt najpierw lekko rozcieram a później wklepuję. Nie polecam nakładać go na przypudrowaną twarz, gdyż z pewnością się on rozmaże i utworzy smugi. Ja nakładam go na podkład, a dopiero później przypudrowuję.


Benetint jest  również idealny na dni, kiedy zostajemy w domu i nie chcemy straszyć domowników bez makijażu :) Można nim podkreślić urodę w dosłownie kilka sekund.


Jego trwałość jest doskonała, utrzymuje się na moich policzkach cały dzień, a na ustach wytrzymuje nawet przy spożywaniu posiłków, ponieważ jak to tint, dosłownie wgryza kolor w naszą skórę. 

Minusem tego produktu jest zdecydowanie krótka, bo zaledwie roczna data przydatności do użycia. Mam teraz niemały problem, ponieważ mój tint nie jest zużyty nawet w połowie. Jego wydajność jest nieziemska, nie wiem czy kiedykolwiek go wykończę. 

Pojemność tintu to 12,5 ml, jego cena wynosi 149 zł (znajdziecie go tu). Czy kupiłabym ponownie? Bez zawahania odpowiadam: TAK! Jednak nie tę pojemność... Mam nadzieję, że produkt mi się nie przeterminuje, bo wtedy zaleję się gorzkimi łzami :( Jest genialny, takie produkty w swojej kosmetyczce uważam za niezbędne! Polecam, jeśli zastanawiacie się nad nim. Ale jeśli nie planujecie używać go codziennie i Wasza kosmetyczka pełna jest innych różów do policzków, to poważnie zastanówcie się nad pojemnością. Na różnych stronach można dorwać go w wersji mini, o połowie mniejszej.

Macie benetint w Waszych kosmetyczkach? Polecacie? A może należycie do grupy, która z nim w ogóle się nie polubiła? Piszcie w komentarzach :) 

Całuski, Martyna :)

poniedziałek, 16 marca 2015

#2 Denko

Cześć dziewczyny!


Co u Was? U mnie wszystko w porządku :) Czekam już z niecierpliwością na wiosnę :)

W ostatnim czasie udało mi się zużyć kilka kosmetyków. Wśród nich byłoby jeszcze kilka szamponów i masek, ale niestety zapomniałam się i wyrzuciłam je do kosza :( Obiecuję poprawę i większe zaangażowanie w denkowanie :)

1. Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu skóra wrażliwa BeBeauty (Biedronka).


Ten płyn zapewne wszyscy dobrze znają :) Nie dość, że jest tani (ok. 5 zł w Biedronce), to jeszcze świetnie zmywa makijaż i nie podrażnia oczu. Bardzo go lubię i mimo, że próbowałam wielu innych, to ten wygrywa i jakością i ceną. Poza tym, czy wiecie że produkt ten dla Biedronki produkuje Tołpa? Na dodatek, z ich płynem micelarnym różnią się tylko jednym składnikiem :) Miałam go zanim zakupiłam BeBeauty i nie widzę między nimi różnicy :) Polecam!

Moja ocena: 5/5

2. Liście Manuka, Tonik zwężający pory na dzień / na noc, Ziaja.



Na temat tego toniku, jak i większości produktów z tej serii jest już osobny post (klik!). Nadal bardzo go lubię i mam kolejne opakowanie, ale kiedy je zużyję, zakupię coś innego. Moja skóra mogła się do niego już nieco przyzwyczaić, dlatego czas na zmianę :) Tonik ładnie oczyszcza, lekko ściąga pory, na drugi dzień cera jest gładsza, a wypryski ugaszone. Odejmuję mu za beznadziejny dozownik. Cena przystępna, bo tylko 8 zł.

Moja ocena: 4,5/5

3. Tonik oczyszczający ziołowy do cery tłustej i trądzikowej, Fitomed.


O moich ulubionych produktach Fitomed pisałam już tutaj (klik!). Ten tonik nadal jest moim ulubieńcem, bo ma naturalny skład i świetnie wpływa na skórę. Delikatnie ją tonizuje i oczyszcza. Przyspiesza gojenie się wyprysków. Moja skóra lubi ekstrakt z mydlnicy lekarskiej i wciąż mimo długiego już stosowania świetnie na nią działa. Produkt jest bardzo wydajny, a jego cena (ok. 9 zł) ciągle zachęca mnie do ponownego kupna :)

Moja ocena: 5/5

4. Delikatny krem pod oczy do skóry wrażliwej, Floslek.


Ogromna pojemność (30 ml) tego kremu zmusiła mnie do używania go przez rok :D Bardzo lubiłam ten krem, świetnie nawilżał okolicę oczu, nie podrażniał, nadawał się pod makijaż. Cena (ok. 22 zł) za taką pojemność jest naprawdę dobra. Nie kupię go ponownie, ponieważ tak długie używanie jednego produktu nie sprawia mi przyjemności. Mniejsza pojemność? Czemu nie, kupiłabym go znów ;) Odejmuję mu za to punkt. Strona producenta (klik!).

Moja ocena: 4/5

5. Effaclar Duo [+] (Krem eliminujący niedoskonałości), La Roche Posay.


Ten krem jest moim ulubionym do stosowania na noc. Po nim mam pewność, że na drugi dzień obudzę się bez żadnej niespodzianki, a te, którym udało się jakimś cudem wyjść po 2-3 dniach znikną bez śladu. Po nałożeniu pozostawia skórę przyjemnie nawilżoną, a rano nie jest przesuszona. Krem jest niestety dość drogi (ok. 50-60 zł w zależności od miejsca), ale pędzę po niego w środę do SuperPharm, ponieważ cała gama La Roche Posay będzie w promocji -50 % :) Krem wpłynął na zmniejszenie przebarwień. Podczas jego stosowania moja skóra miała najlepszy czas :) Moim zdaniem wart jest każdych pieniędzy, ale zdecydowanie wolę kupować go w promocji :)

Moja ocena: 5/5

6. Sensitive Hair Mask Aloe Vera (Maska dla wrażliwej skóry głowy), NaturVital.





Ta maska to mój zdecydowany ulubieniec włosowy :) Po jej zastosowaniu włosy są miękkie, gładkie, lśniące i sypkie. Wyglądają jak po wyjściu z salonu fryzjerskiego. Nie zdarzyło mi się jeszcze, by obciążyła moje włosy, lub jej nadmiar je przetłuścił. Prawdziwy hit :) Szkoda, że kiedy pojawia się w drogerii Natura, znika w mgnieniu oka. Rozpoczynam polowanie na kolejne opakowanie :) Za pojemność 300 ml zapłacimy ok. 27 zł, ale jest warta swojej ceny.

Moja ocena: 5/5

Znacie produkty z mojego denka? Co o nich sądzicie? Piszcie :)

Martyna

niedziela, 8 marca 2015

Bourjois Rouge Edition Velvet Ole flamingo!

Cześć Dziewczyny!


Jakiś czas temu w Super Pharm członkowie klubu Lifestyle mieli możliwość kupna produktów do ust w ramach promocji 1+1 (tańsza za jeden grosz). Od dawna chciałam zakupić pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet, musiałam więc skorzystać z okazji. Wybrałam się z koleżanką, każda z nas wybrała szminkę i zapłaciłyśmy po 25 zł. To była dobra oszczędność w stosunku do jej ceny regularnej :)



Szminka ma ładne, mocne opakowanie z aplikatorem w formie gąbeczki, który idealnie nakłada produkt o niesamowicie aksamitnej formule, która bardzo szybko komfortowo osiada na ustach, barwiąc je i przyklejając się mocno, dając satynowe, jedwabiste wykończenie. Gąbeczką łatwo jest manewrować. 



Produkt testowałam dwa razy, raz bez bazy, drugi raz z bazą z MAC. Jest bardzo mocno napigmentowana, w obu przypadkach utrzymuje się nieziemsko długo, nie rozmazuje się, nie odbija. Wygląda cały czas świetnie. Równomiernie ściera się w trakcie jedzenia, ale ścieranie to jest minimalne. Bez problemu pozostanie na ustach przynajmniej 6-8 h. Z bazą mogę jeść i produktu z moich ust nie ubędzie, dopóki same go nie zmyjemy. Nie wysusza ust, jeśli wcześniej czymś je lekko nawilżymy.



Na ustach mój odcień Ole flamingo!, w świetle dziennym kolor jest nawet lekko neonowy, w różnym oświetleniu prezentuje się tak:




Podoba się? Macie te pomadki? Co sądzicie o kolorze? Zamieszczać posty o ciekawych promocjach kosmetycznych w naszych drogeriach? Na dole moja monofaza. Jeśli chcecie dowiedzieć się o tym sposobie zdobienia paznokci, dajcie znać :)



Pozdrawiam, Martyna :)



wtorek, 3 marca 2015

MAKE UP FOR EVER Brow Seal

Cześć dziewczyny!


Zapraszam Was dzisiaj na posta na temat mojego brwiowego ulubieńca :) Niestety już mi się skończył, dlatego będę miała do Was prośbę: piszcie w komentarzach co polecacie :)

Dawno temu będąc w Sephora podeszłam do szafy MAKE UP FOR EVER w poszukiwaniu Aqua Brow :) Niestety z uwagi na ogromny boom na ten produkt, odcienia dla mnie nie było. Niepocieszona zaczęłam przeglądać ich produkty i tak w oko wpadł mi żel utrwalający do brwi BROW SEAL. Stwierdziłam, że go kupię...




... I zakochałam się w nim od pierwszego użycia :) Żel jest transparentny, po jego użyciu brwi pięknie, ale nienachalnie się błyszczą. Oprócz tego genialnie je utrwala. Jedno przeczesanie i brwi są nie do ruszenia, nic nie jest w stanie zaburzyć ich ułożenia. Przeciąganie głowy przez ciasną koszulkę, ocieranie o partnera (:D), wiatr, niespokojne dłonie (:D), dosłownie nic ich nie rusza. Dopiero produkt do zmywania makijażu pozwala uwolnić nasze brwi. Nie oznacza to oczywiście, że nasze brwi nie współgrają z mimiką twarzy :P Nic takiego nie ma miejsca, po prostu włoski idealnie się ze sobą sklejają. 


Jeśli szukacie dobrego żelu do ujarzmienia i utrwalenia Waszych brwi to polecam Wam go serdecznie. Produkt jest ogromnie wydajny, jego pojemność to 6 ml a starczył mi na 1,5 roku codziennego używania. Szczoteczka dozuje idealną ilość produktu oraz świetnie rozczesuje i pozwala dowolnie ułożyć włoski. Nie ma mowy o jego wyschnięciu, żel takiej jakości i o takiej cenie nie ma prawa przedwcześnie zaschnąć. Zapłaciłam za niego 95 zł. Niestety to sporo, dlatego szukam jego zamiennika. Mam nadzieję, że polecicie mi coś równie dobrego, ale też dużo tańszego :P 

Używacie żeli do utrwalania brwi? Wolicie transparentne, czy koloryzujące? Macie ulubieńców? A może uważacie, że to zbędny wydatek? Piszcie w komentarzach i pamiętajcie, by coś mi polecić :)

Całuję, Martyna :)